среда, 20 апреля 2022 г.

Jak traktują turystów w Turcji?

 Od maja Turcja ma już ciepłe morze, świeże owoce i warzywa oraz jeszcze nie gorące słońce. To, co jest potrzebne dla nie rozpieszczonych słońcem i ciepłem bladych Rosjan. 

Po przejechaniu wszystkich żmudnych procedur na lotnisku i nudzeniu się w samolocie wypadamy na "brzeg Turecki". 

Z lotniska pod ścisłą eskortą przedstawicieli firmy, która nas wysłała, podróżujemy autobusami po hotelach. 

Na błogosławionym brzegu Antalyi jest wiele miejsc wypoczynkowych. Najbliżej lotniska i miasta jest Belek. 


Niesamowite miejsce, stworzone rękami ludzi. Półpustynie i stepy zostały obsadzone tysiącami sosen, które stały się ulubionym miejscem dużych żółwi lądowych. 

Jest ich tak wiele, że na drogach są znaki przejścia tych, niespiesznych Dam pancernych i kawalerów. Lubią też spać pod drzewami, udając głazy. Usiądź na takim głazie i ... chodźmy! 


A to, co najbardziej mnie ucieszyło, to obecność grzybów w lasach sosnowych. Jednak to już w listopadzie. Tuż nad brzegiem zaczyna się górska Antalya, bardzo podobna do Krymu pod względem klimatu i natury. Jest też góra, na której zdaniem Turków wzięli naturalny, Wyrywający się z trzewi ogień Grecy na potrzeby Olimpijskie. Jechaliśmy właśnie tam, do Kemer. 


Serpentyn górskich dróg. Długie tunele i wreszcie jesteśmy na miejscu. Bungalowy, tak zwane dwupiętrowe małe domki rozrzucone po terenie hotelu, różniły się tylko kolorem i małymi niespodziankami układu pokoi. 


Nasz pokój okazał się dwupoziomowy, pomimo zakupionego standardu. Szczerze mówiąc, Chcę się przyznać, chwaliłam się tym. Troszeczkę. Brzeg jest żwirowy, masaż stóp był przymusowo obowiązkowy. Morze…


 Cóż, to osobny temat, bardziej dla wiersza niż artykułu. Moje dziecko nie chciało przyzwyczajać się do kamyków, więcej pluskało się w basenie lub jeździło na mnie w morzu. Byliśmy już doświadczonymi wczasowiczami, zabrałem go nad morze od dwóch lat ze standardową i sprawdzoną amunicją. 


Torba sportowa z minimum rzeczy i kremów do i przeciw opalaniu, wózek spacerowy i wszystko. W Turcji nie ma problemów z ubraniami dosłownie iw przenośni.


 Ciepło jest ograniczone do minimum, a to, czego brakuje, można łatwo kupić. Ale na staruszkę jest dziura. Moje dziecko złapało jakąś infekcję tak bardzo, że nie można było usunąć gorączki za pomocą improwizowanych środków. 


Od razu mówię, że antybiotyki i leki przeciwgorączkowe, takie jak paracetamol, w ogóle nie daję dziecku. Ze sobą, tym razem na wszelki wypadek wzięłam lek, 


Dynamiczny krem, między innymi stosowany w celu zmniejszenia temperatury i zwiększenia odporności. Narzędzie sprawdzone i skuteczne. Smarujesz podeszwy i dłonie, a temperatura spada. 


Możesz z nim wykonać akupresurę bioaktywnych punktów. A spalone miejsca są dobrze leczone. Ale tym razem nie pomógł, efekt był krótkotrwały. Z dzieckiem w ramionach i z ubezpieczeniem w zębach pobiegła do lekarza. 


Lekarz, bardzo miła kobieta, wsadził nas do swojego jeepa i pojechaliśmy do miasta Kemer. 


W Turcji trzy tuziny domów z nieco rozwiniętą infrastrukturą nazywane są miastem. Szpital, podobny do naszego wiejskiego, parterowego, przyjął nas ciepło. Lekarze zbadali dziecko, a ja zapytałem. 


To, co cieszyło, to obecność rosyjskojęzycznej pielęgniarki. Miło, szczerze mówiąc, że rosyjski jest tak powszechnym językiem ojczyzny za granicą! 



Lekarze zaproponowali wykonanie badania krwi. Tutaj już się przestraszyłam, zarówno dla dziecka, jak i lekarzy. Syn boi się krwi panicznie! 


Scena godna pędzla Rubensa. Czterech mężczyzn trzymało mocno czteroletniego, aktywnie wyrywającego się chłopca, nogi, rękę i głowę. Najważniejszą rękę, z której pobrano krew, trzymałam. 


Reszta nie zaryzykowała. Najbardziej bolało patrzeć na pielęgniarkę spoglądającą z przerażeniem na tę scenę. Musiała dostać się do Wiednia i szybko przeprowadzić analizę, podczas gdy my wciąż trzymaliśmy się i trzymaliśmy. 

Wszystko skończyło się bez ofiar. Godzina oczekiwania nie poszła na marne. Znalazłam sobie jąkającego się kręgarza i przez tłumacza ustawiłam mu mowę (logopeda jestem, kto nie wie). 


A dziecko? Po stresie wyzdrowiał. Ja, wypatroszona i podejrzewam, że z gorączką, tkałam za skaczącym "koźlikiem" aż do hotelu, z niepotrzebnymi już tabletkami, które dostaliśmy w szpitalu "dry Rake".


Byliśmy dość często w Turcji i Egipcie, ale nigdy więcej nie braliśmy żadnych leków ani niczego podobnego do nich i podejrzewam, że dlatego nie wpadliśmy już w takie sytuacje. Daj Boże zdrowie i radosny odpoczynek.


Autor: Ludmiła Jesipowa

Комментариев нет:

Отправить комментарий

Jak traktują turystów w Turcji?

 Od maja Turcja ma już ciepłe morze, świeże owoce i warzywa oraz jeszcze nie gorące słońce. To, co jest potrzebne dla nie rozpieszczonych sł...